(...) Gdyby istniał u nas zwyczaj przyznawania symbolicznej bodaj corocznej nagrody płytowej i gdyby mi przyszło o takiej nagrodzie decydować, bez wahania wysunąłbym kandydaturę Karłowiczowskiej edycji Wifonu. Te płyty mogłyby wejść śmiało na rynek światowy, gdyby tylko liczyły się na nim nasze firmy fonograficzne. Filharmonia Śląska gra tu jak jedna z czołowych orkiestr symfonicznych Europy: przestrzenność, blask i czystość brzmienia, giętkość frazy, długi oddech narracji, wysmakowana wielobarwność, przejrzystość zapisu i nasycenie brzmienia. Tę późnoromantyczną muzykę (o której pokutuje zastarzała opinia, że jest zbyt "gęsta", nadużywająca tutti, nadmiernie mieszająca, i "nakładająca" barwy) odczytuje i podaje Jerzy Salwarowski nowocześnie (...) "analitycznie" i "syntetycznie" równocześnie, eksponując walory czysto dźwiękowe (piękno brzmienia) i konstrukcyjno-formalne (logika formy); ekspresję zaś wydobywając jakby z samego wnętrza muzyki, z rdzenia dźwięku. (...)
RUCH MUZYCZNY, Próby utrwalenia, Bohdan Pociej - Poematy Karłowicza

(...) Pięknie wypadły odtworzone po przerwie orkiestrowe kompozycje klasyków muzyki współczesnej: Debussy'ego i Ravela. W "Popołudniu Fauna" przekonująco oddana została dźwiękowa zmysłowość i bogata, impresjonistyczna kolorystyka muzycznej materii, natomiast słynne "Bolero" porwało wprost witalnością i po mistrzowsku wyreżyserowaną gradacją napięcia. Ravelowski przebój ściągnął tego dnia do filharmonii prawdziwe tłumy słuchaczy. Jego naprawdę wyborne wykonanie sprawiło, że nawet ci, dla których nie starczyło już miejsc siedzących, i którzy zmuszeni byli słuchać całego koncertu na stojąco - nie czując zmęczenia, solidarnie domagali się bisu. Emocje rozgrzały się do białości i potem powoli trzeba było je studzić.
Gazeta Wyborcza, 29 listopada 1994, Janusz Janyst - "Jubilat Salwarowski"

powrót...